Gdy głowica skanera wydaje dziwne, piskliwe dźwięki podążając to w jedną, to w drugą stronę, staram znaleźć sobie jakieś zajęcie, żeby nie liczyć jej kolejnych przebiegów, czy odgadywać znaczenia plam na ścianie. Gdybym był tylko trochę mniej ambitny, to pewnie na pytanie “co robisz skanując klisze” odpowiedziałbym z pewnym zakłopotaniem “dłubię w nosię”. Częste reklamy powtarzające mi, żebym brał od życia więcej sprawiają jednak, że staram się znaleźć zajęcie ciekawsze.Dzisiaj ożywię trochę ten lekko wymarły przybytek w iście muzyczny sposób.
Gdy oglądanie filmu wyzwala we mnie silne skojarzenia z fotografią, to czuję się przedziwnie. Jakbym musiał odkrywać na nowo coś, co już znam. Gdy taki film łączy się z muzyką, to jest to dla mnie mieszanka wybuchowa.
“Crash into me” zespołu Dave Matthews Band zawsze przyprawia mnie o gęsią skórkę, gdy wraz z muzyką docierają do mnie obrazy. Niezbyt podobają mi się fotografie Deana Karra (reżyser klipu), innych teledysków nie miałem czasu obejrzeć, ale w “Crash into me” rozgrywa się coś bardzo mi bliskiego. Niektóre kadry są jak zdjęcia, których postacie ktoś magicznie ożywił. Statyczne, ale nie zatrzymane w bezruchu.
Poza tym, coś o czym nie trzeba się rozpisywać - magia Panie! magia! Baśniowy świat wykreowany na potrzeby utworu Dave’a Matthewsa jest dla mnie czymś nieosiągalnym, a przez to tak intrygującym. Baśnie zawsze zawierały w sobie ten ciemny, nieznany pierwiastek, którego brakowało prostym bajkom, a to przyciaga jak magnes.
Drugi teledysk, który kiedyś zrobił na mnie ogromne wrażenie, jest ilustracją do utworu “Human” zespołu Carpark North. Pierwsze kadry przywodzą mi na myśl klasyczne portrety, które przeplatane są później pełnymi energii, kadrowanymi przy pomocy zdecydowanych cięć ujęciami tętniącymi w rytm muzyki. Rzadko zdarzało mi się znaleźć teledyski, które współgrały z muzyką w tak niesamowity sposób
.Chciałem wstawić też animacje poklatkowe, w których rozmiłował się między innymi Eugenio Recuenco, ale zrezygnowałem z tego zamiaru. One są już doskonale znane ogromnej części miłośników fotografii i złożone ze zdjęć. Ja w dwóch zamieszczonych wyżej teledyskach dostrzegam fotografię w filmie, a nie fotografie, które składają się na film i to jest coś, co mnie intryguje.*
Jeżeli też macie swoje (nawet bardzo subiektywne) odkrycia na tym polu, to nie zwlekajcie z podlinkowaniem w komentarzach :)
________________
* Tak, wiem, w teledysku Matthewsa są też fotografie będące ilustracjami, w Human jest kawałek zrobiony techniką animacji poklatkowej, ale chodzi mi o całokształt, a nie o drobne szczegóły :)
One Comment
Zdjęcia kręcone kamerą
“KOYAANISQATSI”.
Po “żywych” (24 kl/s) portretach pozujących niemal nieruchomo pilotów, kelnerek z Las Vegas, pasażerów metra nie mogę się do dziś otrząsnąć, choć minęło już ponad dziesięć lat.
Philip Glass w podkładzie, a w zasadzie na pierwszym planie.
Post a Comment