Krzysztof Miller, jeden z najbardziej znanych fotografów wojennych w Polsce powiedział kiedyś w którymś z wywiadów “trzeba być blisko, zdjęcia muszą ‘śmierdzieć’”. Ja przeczytałem to stwierdzenie w zapisie wspomnianego wywiadu, ale długo nie pozostało w mojej głowie w oryginale. Matryca była wyjątkowo niedokładna, bo kolejne odciśnięcia tego zlepku liter coraz bardziej zbliżały się do wyrazów “zdjęcie powinno gryźć”.Powiedziałem nawet znajomemu, gdy rozmawialiśmy o jednym z jego zdjęć, że “ono gryzie, to dobrze, kiedyś któryś sławny fotograf tak powiedział”. Nie mam pojęcia, czy ktoś tak kiedykolwiek powiedział. To jest wielce prawdopodobne, ale wielce prawdopodobne jest również, że słowa te nie padły z ust kogoś sławnego. Niemniej jednak nadal mi się podobają.
Nollywood fot. Pieter Hugo
Gdy parę dni temu musiałem czekać na odbiór klisz, oprócz wkurzania się, że znowu będę musiał skanować portrę, czego ciągle nie potrafię robić dobrze, przeglądałem czasopisma i książki o fotografii leżące na półkach empiku. Nie pomnę w której publikacji natknąłem się na zdjęcia Pietera Hugo z cyklu Nollywood. Pamiętam tylko, że pogryzły mnie w bardzo pobudzający sposób.Doskonale kojarzyłem go chociażby ze zdjęć, na które swego czasu ciężko było się nie natknąć - z dokumentu o nazwie “The hyena & other men”, który został doceniony na WPP. Pamiętam, że byłem wtedy zachwycony jego prostymi, ale dopracowanymi pod każdym względem kadrami. Zdjęcia z Nollywood charakteryzują się podobną dbałością o kadr, ale gryzą bardzo dotkliwie. I w taki właśnie sposób chcę być gryziony. I nie będę więcej pisał, bo to zbędne. Jeżeli jesteście tak nie na czasie jak ja i zdjęć jeszcze nie widzieliście, to wejdźcie na stronę Pietera, przeczytajcie, obejrzyjcie, satysfakcja gwarantowana.
Nollywood fot. Pieter Hugo
6 Comments
Ja tam lubię Hieny. I mnie te zdjęcia nie gryzą…
Fotografie gryzą, a do tego są w genialnym klimacie!
Dlaczego masz problem ze skanowaniem portry? Przeciez to własnie najlepszy materiał, po prostu stworzony do skanowania.
Kat, też lubię Hieny :) Nie napisałem nigdzie inaczej.
Gryzienie, to moje prywatne określenie, subiektywne, tak jak “śmierdzenie” Millera :)
Jacek, trzeba by zacząć od tego, że ja w ogóle nie lubię za bardzo skanować koloru… i to już wystarczy ;). Ale portrę mi się gorzej skanuje niż na przykład klisze fuji, z którymi miałem do czynienia.
A ja nie napisałam, że Ty napisałeś. Ale one tam nie wyglądają na szczęśliwe. Nie lubię tych zdjęć. Nie lubię w ogóle świecącej skóry murzynów, chyba, że u Roberta M.
Zdecydowanie bardziej lubię jak piszesz coś od siebie. Tych co polecają trochę w sieci już mamy ;)
osz kurde… te gryzą konkretnie!
Post a Comment