Gdy sięgam pamięcią w obszary moich pierwszych kroków związanych z fotografią, przypominam sobie, że pierwszy rok mojego z nią obcowania był pstrykaniem wszystkiego - czyli niczego. Ciężko tu nawet używać słowa fotografia, bo było to pstrykactwo bez większego zainteresowania fotografią z punktu widzenia odbiorcy. Chylę czoła przed tymi, którzy takiego okresu za sobą nie mają. Cała reszta, w tym ja, potrzebuje go, żeby wyklarowały się pierwsze poważne fotograficzne inspiracje i upodobania.
Teraz dalej uprawiam pstrykanie, z tym, że bardziej świadomie - a przynajmniej tak to sobie tłumaczę. I ciągle lubię to, co po tym roku fotograficznej zabawy wysunęło się na pierwszy plan - dokument, reportaż. Ciągle noszę ze sobą aparat i co jakiś czas wyjmuję go z kieszeni, żeby narazić się ludziom na ulicy, chociaż niestety już nie tak często jak kiedyś. To oswaja z perspektywą wejścia z aparatem między ludzi. Niestety w moim przypadku głównie obcych ludzi.
Iczek zamieścił ostatnio portret swojej babci. Pisze:
Portret zatrzymuje w błysku białka ludzkie istnienie?
Czy to tylko moja zuchwale bałwochwalcza idea fotografii portretowej?
Bluźnię…?
A ja sobie myślę w tym momencie - co za różnica? Co komu do tego, jeżeli jest w tym zuchwałość?
Ważne, że to zdjęcie powstało.
Przed śmiercią dziadka (to już ponad 2 lata) byłem na wsi z aparatem 2 razy przez tydzień, czy dwa i kilka razy na krócej. I zrobiłem dziadkowi jedno zdjęcie, które na dodatek jest tak niedoświetlone, że nie da się go już uratować. Nie wiedziałem wtedy jak dokładnie używać światłomierza i ostre światło od okna sprawiło, że twarz dziadka jest ledwo widoczna. Ale rok później doskonale wiedziałem co zrobić, żeby aż tak zdjęcia nie spartaczyć i też nic się w tej sprawie nie ruszyło…
Czasem piszę na blogu o świadomości, podkreślam jak ważne jest, żeby wiedzieć, po co się dane zdjecie robi. A teraz zastanawiam się, czy to aby nie brzmi trochę nazbyt patetycznie, gdy nie wchodzę w temat głębiej.
Nie jest tak, że uznaję Fotografię przez duże F jako jedyne słuszne użycie aparatu. Wręcz przeciwnie. Jestem zdania, że każde zdjęcie spełnia pewną funkcję - jest miejsce dla fotografii artystycznych, ale jest też miejsce dla zdjęć z imienin ciotki, jest miejsce na poważny reportaż i dokument, ale jest też miejsce na pstryki z imprezy, gdzie była taka zabawa, że wszyscy się pochorowali. Gdy ktoś zamieszcza nieostre zdjęcie choinki na podzamczu i prosi o ocenę, to nie mam o nim, z punktu widzenia fotografii rzecz jasna, najlepszego zdania. Ale gdy to samo zdjęcie zostaje w szufladzie, czy na własnej stronie internetowej - nic mi do tego.
Nie każdy zrobi taką fotografię jaką zrobił Iczek. Może nawet nie będzie się o tym dało powiedzieć “fotografia”, tylko ot takie “zdjęcie”.
Chrzanić to!
W przypadku takich zdjęć, to jest mało ważne. Wystarczy tylko starać się rozróżniać, czy pokazuje się zdjęcie świadomie, czy tylko żeby je pokazać (nie rzucam kamieniami, mi też się kilka należy), a co za tym idzie - komu się je pokazuje.
Zazwyczaj piszę, żeby nie robić zbyt dużo zdjęć, tym razem powtórzę to, co w tytule: “róbcie dużo zdjęć”. Tylko wybierzcie temat tego warty. Moja rada a zarazem gorąca prośba jest taka: nie róbcie choinek na podzamczu, nie róbcie pocztówkowych pstryków, kaczek nad stawem itp. Za to zróbcie kilka zdjęć swojej babci, czy dziadkowi, gdy będzicie ich odwiedzać. Nawet jeżeli zdjęcia będą lekko nieudane, to i tak będą udane ;).
Mi pozostają po dziadku zdjęcia zrobione przez mojego Tatę, takie jak to poniżej. Mimo, że jest lekko krzywe i niefortunnie ucięte, to jest lepsze niż żadne. Zresztą, gdyby teraz ludzie robili takie zdjęcia rodzinne, to by było super…

5 Comments
>Nie róbcie choinek na podzamczu, nie róbcie pocztówkowych pstryków, kaczek nad stawem itp.
Jak komuś to sprawia radość i się podoba, to czemu nie?
Tak jak pisałem, nikomu do szuflady nie zaglądam. Zresztą to jest bardzo przerysowana sugestia ;)
Hmmm,co racja to racja. A teraz niech zgadnę .Ten bliżej babci z wykrzywionym pyszczem to ty?
Proponuję to foto powiększyć, jest tego warte. Może oprawić i zawieźć do babci Jasiowej? :)
W pełni popieram to, co napisałeś. Kiedy jedziemy nach Hryniewickie pola i lasy? ;P
ładnie napisane i to prawda - żałuję wielu sytuacji, szczególnie tyczy się to właśnie portretów, w których nie sięgnęłam po aparat
Post a Comment