Skip to content

Do przodu, czy wspak?

Każdy, kto nawet niezbyt uważnie przygląda się trendom dzisiejszych czasów, bez trudu może powiedzieć, że na fotografię, czy może raczej na robienie zdjęć, jest moda. Każdy, kto ma w zasięgu ręki jakieś pudełko z obiektywem i kawałkiem materiału światłoczułego jest z automatu miłośnikiem fotografii, nawet jeżeli to pudełko ma klawisze i można tym pudełkiem wysłać esemesa ( z drugiej strony, spodziewam się że canon 5d mkIII będzie wyposażony w tą funkcję ;).

Dlatego też coraz więcej jest różnego rodzaju poradników, podręczników, tutoriali, czy jak to wszystko zwał. Jak to wynika z rozkładu Gaussa, część zawiera porady kretyńskie, część wchodzi w temat głębiej, a przytłaczjąca większość powtarza utarte sposoby postępowania, które mimo wszystko przydają się, szczególnie początkującym.

Takie zbiory dobrych rad, czytane przez kogoś, kto szuka w fotografii czegoś więcej mogą być odebrane z pobłażliwym spojrzeniem i powątpiewaniem. “Robiąc zdjęcia pamiętaj, żeby nie ucinać kawałków ciała”, “Nie ustawiaj nigdy fotografowanego przedmiotu w środku kadru”, “Nie rób zdjęć pod słońce”, “Zdjęcia portretowe rób zawsze obiektywem o ogniskowej z zakresu 80-135mm” itd. itp. Wybaczcie, że użyłem tych najbardziej bezpodstawnych, ale chyba każdy wie o co chodzi.

Nuda i przytłaczająca rutyna jaką odczuwam podczas niektórych części mojej pracy jest wprost proporcjonalna do siły z jaką odzywa się we mnie domorosły filozof. Wtedy żadne problemy świata i mojej osoby nie są mi obce, mogę rozważać nawet, jaka nazwa na kolor moich ścian byłaby odpowiednia (tym bardziej, że taka zabawa, jako, że nie jestem ani malarzem, ani kobietą, mogłaby się rozciągnąć w nieskończoność bez wymiernych efektów). I zastanawiając się nad tym całym poradnikowym internetem, doszedłem do prostego wniosku.

Takie porady nigdy nie powinny być podawane na tacy, wyrwane z kontekstu - porada w tonie “zrób tak i tak” powinna spotkać się z dziecięcym i rozbrajającym - “dlaczego?”. Masz wątpić, podważać, poddawać w wątpliwość (tylko bez przesady, jak się przesadza, to się dzieją straszne rzeczy). Każda porada jaką znajduje w internecie, czy jaką usłyszę, która dana jest bez wyjaśnienia, czemu to służy, jest zazwyczaj mało warta*. Korzystanie z utartych schematów może być na krótką metę dawać wymierne efekty, ale patrząc na to wszystko długodystansowo, wydaje mi się, że tylko uzasadnienie pewnych zabiegów otworzy niektóre furtki w głowie.

Idąc dalej. Uderza mnie to, jak często ludzie wypowiadający się w internecie, oburzają się, gdy ktoś mówi o zasadach w fotografii, o podstawach. Być, czy nie być jak William Klein, oto jest pytanie! I dochodzę do wniosku, że wszyscy, którzy najgłośniej krzyczą, że fotografia powinna płynąć z serca i nie powinno się zaczynać od poznawania zasad, tylko robić zdjęcia, nie do końca wiedzą co czynią. Fajnie jest przeskoczyć nudne podstawy w imię wielkich czynów. Na dłuższą metę wydaje mi się, że jest to jednak mimo wszystko droga na wspak, a pewnie przytłaczająca większość ją obierających musi się skupiać na wyważaniu otwartych drzwi i dochodzić do wniosków, które same przychodzą, gdy się łączy praktykę z poznawaniem zasad i analizowaniem znanych fotografii (lub obrazów!).

Na miły Bóg! Przecież nawet Picasso rozpoczął swoją przygodę z malarstwem od studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Barcelonie. Dlatego śmiało można założyć, że jego pomysły powstały później na gruncie doświadczenia i świadomymych wyborów, a nie na gruncie nieprzemyślanej partyzantki. Zresztą nawet ze wspomnianym Kleinem nie jest tak, że urwał się z choinki, wziął aparat do ręki i zaczął robić niesamowite zdjęcia. Nie można zapominać, że ten człowiek przyjechał do Paryża w 48 roku poprzedniego stulecia, żeby malować, a nie robić zdjęcia! Dlatego założę się, że wyczucie kompozycji i wszystko co za tym idzie było w nim mocno zakorzenione.

Jedno z najbardziej trafnych w moim mniemaniu, zdań o fotografii (ale przecież nie tylko!), to “naucz się zasad, żeby móc je łamać”.

Dlatego życzę wszystkim, żeby szli do przodu, a nie wpak (i wybierali mądre książki, a nie zbiory rad bez kontekstu). Chyba, że mamy tu do czynienia z geniuszami. :)

_____________

* Jest oczywiście taka grupa porad (coś jak aksjomaty ? ;), które tego absolutnie nie wymagają, tak jak święte słowa Bułhaka: “Jeden obraz - jeden temat””.

4 Comments

  1. mk wrote:

    Nie da się bez nauki zasad? :/

    ;)

    Wednesday, May 20, 2009 at 8:09 pm | Permalink
  2. sarniak wrote:

    Pewna nutka geniuszu by się wtedy do tego przydała :)

    Saturday, June 6, 2009 at 6:24 pm | Permalink
  3. Kat wrote:

    Dobrze gada, dać mu wódki!
    Najbardziej z kolei lubię te wszystkie profile na gronie i tym podobnym chłamstwie - gdzie nie spojrzę, w dziale pasje, zainteresowania, bla bla bla widzę: fotografia. A czy fotografii nie trzeba najpierw pokochać by potem posługiwać się jej nazwą gdzie popadnie? Czy to słowo ostatnio nie jest używane, żeby dodać sobie prestiżu? Mimo, że z “fotografią” jak z Mambą…

    Saturday, June 27, 2009 at 3:53 pm | Permalink
  4. czsami też mówią “nie patrz w obiektyw”

    Tuesday, August 4, 2009 at 2:16 am | Permalink

Post a Comment

Your email is never published nor shared. Required fields are marked *
*
*